Pierwsze emocje po starcie bloga opadły, więc oddaję w Wasze ręce już właściwy content. Wierzę, że z każdym dniem będzie nas tu coraz więcej, prawda? Dwa wpisy jednego dnia – jest dobrze, choć nie często będzie taki dobrobyt na blogu.

Kiedy piszę dla Was tę notkę, siedzę w pokoju w firmie. A właściwie zaraz fajrant. Niestety, ciężki los początkującego blogera, który jeszcze nie może spać do 14 i żyć za blogowe ;C. Za oknem panuje złota polska jesień, która – mam nadzieję – zadomowiła się na dobre. Z reguły, gdy wybija godzina 11.00 – z reguły o tej porze każdego dnia dreptam do pokoju, gdzie przesiaduje moja Żona i robimy sobie przerwę na drugie śniadanie. Z reguły przerwa się nieco wydłuża, bo dobrze się gaworzy, ale kiedy musimy wracać do swoich obowiązków, ja sobie pozwalam na dodatkowe 5 minut. 5 minut na małe co nieco. W końcu trzeba dać odpocząć szarym komórkom przed kolejnymi godzinami ciężkiej pracy.

Dzisiaj notka dla wszystkich tych, którzy nie mają co zrobić ze swoim czasem podczas przerwy śniadaniowej (albo i późniejszej). Wiadomo, że przysługuje nam z reguły dłużej niż kwadrans na odpoczynek od pracy, a posiłek konsumuje się w nieco ponad dwie minuty. Co z resztą czasu? Ci, co mają z kim pogadać – mają szczęście. A co z pozostałymi? Przecież są i tacy, którzy nawet jak pójdą do socjalówki, skazani są na własne towarzystwo. A jak nie umiesz opowiadać dobrych dowcipów, to nie gwarantuję Ci, że będziesz dobrze się bawił we własnym gronie.

Dlatego zamiast przesiadywać w pokoju socjalnym, ten jeden raz – na próbę – zorganizuj sobie przerwę przed kompem. Z jednej strony kanapka, z drugiej kubek z ulubioną herbatą, a obok niej pudełko chusteczek… Chociaż nie, to nie ten wpis. Zaufaj mi. Znalazłem ciekawe sposoby na zagospodarowanie wolnego czasu w pracy, a wiem, że niektórzy cierpią na to nader chronicznie. Jedno wymaga komputera i sprawnej ręki (again – to nie jest to, co myślisz), a drugie telefonu i też sprawnej ręki (może być druga) i garść szarych komórek pod czaszką.

Curve fever 2

Curve fever 2

Wężyka chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Kojarzysz, prawda? Nawet jeśli przy tym tekście pojawi się hash #gimbynieznajo to i tak spora część młodzieży będzie kojarzyła o czym piszę. Kultowa gierka, która rządziła na Nokii 3310 od ładnego czasu przeżywa renesans. Jak? Wyobraź sobie, że wężyk również żyje w XXI wieku i ma dostęp do internetu. Możesz pograć nie tylko ze znajomymi, ale i z ziomkami z całego świata. Brzmi fajnie. Taką właśnie grą jest Curve fever 2. Ale uwaga – to cholerstwo wciąga jak Włoch najlepszy makaron przygotowany przez jego mamusię. Ileż partyjek przegrałem, z iloma rodakami wchodziłem w jadowite dyskusje (wiadomo z jakimi przecinkami…), a ileż razy musiałem odmawiać albo przekładać jakąś czynność, bo akurat naginałem w wężyka. Nawet teraz jak pocę dla Was ten tekst, to kilka razy działał alt+TAB i wstrzymywałem proces twórczy dla jednej… no może dwóch partyjek. Nie będę się rozpisywał na temat różnych bajerów, które dodają jej grywalności, bo to wszystko wyjdzie w praniu. Sami się przekonajcie i dajcie znać w komentarzu.

Jeśli chciałbyś ze mną zagrać, mój nick – sanzoku.

2048

2048

Druga proponowana przeze mnie rozrywka w przerwie w pracy to 2048. Tak naprawdę ten wpis mógłby się zakończyć na tym zdaniu, ponieważ z tą grą spóźniłem się jakieś lata świetlne. Każdy to zna, wie o co w tym chodzi, więc czemu poświęcam temu notkę? Bo gra uzależnia jak kofeina, a jak nie przepadasz za kawą jak ja, to zamiast kofeiny wstawcie sobie co chcecie. Grywalność jest dużo lepsza niż w przypadku Curve fever 2, bo w 2048 można grać dosłownie WSZĘDZIE. Wystarczy tylko mieć przy sobie tableta/telefon. Jedziesz MPK i się nudzisz? 2048. Czekasz na lekarza, a przed Tobą kolejka na dwa kilometry, mimo że zapisałeś się dwa lata temu – z pomocą przychodzi 2048. Przejadłeś się brzoskwiniami i popiłeś je mlekiem (wiadomo jak to się skończy) – ukojenie w „cierpieniu” przyniesie Ci właśnie 2048. A jak masz chwilę zamuły, to w internecie jest pełno różnych wersji 2048.

Wczytywanie

Aaaaaa~! W końcu ;)) inni pewnie juz wcześniej rozwalili #2048 a mi się teraz udalo po tylu miechach łupcenia ;)

Zobacz w Instagramie

Również blogosfera doczekała się własnej wersji 2048. W tę wersję można pograć u Pawła Opydo na blogu. Udało Wam się odkryć blogera, który kryje się pod najwyższym numerkiem? ;)

A Ty jakie znasz sposoby, by wykorzystać przerwę w pracy? ;)

Wpis sponsoruje fotka z cutlerpr.co