Od kilku lat media wałkują temat tzw. „klapsów” dla niesfornych dzieci. Powinno ich się zabronić czy nie? Zdania oczywiście są podzielone, ale według mnie istnieje tutaj pewna nieścisłość. Czym innym jest klaps, a czym innym znęcanie nad dzieckiem. Odnoszę nieodparte wrażenie, że media za wszelką cenę starają się postawić znak równości między tymi dwoma słowami. A tak przecież nie jest. Przez to nam, biednym obywatelom ciemnogrodu robią mętlik w głowie.

Larum podniosło się na nowo, gdy w sieci pojawił się nowy spot Rzecznika Praw Dziecka, pt. Bicie uczy, ale tylko złych rzeczy.

Wyraźny temat i ewidentnie pije on do znęcania się nad dzieckiem, co w mediach jest niemalże widokiem codziennym. Każdego dnia jesteśmy zalewani informacjami, że w Pipiduwie Większej dziecko trafiło do szpitala w stanie krytycznym. Bo za głośno płakało, więc ojciec nie wytrzymał i starał się siłą je uciszyć. Okej – wobec takich powinni stosować najwyższy wymiar kary, bo wyżywają się na bezbronnej istocie. Ale po co podciągać pod to klapsy? Od klapsa nikomu tak naprawdę nie stała się jeszcze krzywda. A małolaty mogą tylko na tym skorzystać. Żyjemy w dziwnych czasach, gdzie staramy się za wszelką ceną piętnować rodziców, którzy źle wychowują dzieci. Dziennikarze obywatelscy czuwają i stroją na straży właściwego wychowywania dzieci. Niemalże stoją tuż za rogiem z telefonem ustawionym na nagrywanie ready to go.

Kiedyś było inaczej

Pamiętam, że jak byłem mały i niegrzeczny, to dostawałem klapsa. Ale tylko wtedy, gdy na niego zasłużyłem. Kiedy prośby rodziców do mnie nie docierały, bo ja i tak wiedziałem lepiej. Był płacz, reprymenda, foch, ale żyło się dalej. Wiedziałem, że zrobiłem źle i następnym razem zastanowiłem się dwa razy, zanim przyszedł mi do głowy jakiś głupkowaty pomysł. I nikt z tego nie robił szumu. Zasłużyłeś na klapsa? To Ci się należał. I nie wciskaj mi kitów, że choć raz nie dostałeś z liścia w tyłek. Był płacz, paliło w dupie jak diabli, ale bez powodu nie dostałeś. I na pewno nie raz mogło się to przydażyć w szanowanej rodzinie. W miejscu publicznym, na oczach innych rodziców. Ale nie łapali za rękę, bo rozumieli Twoich rodziców. Do kryminału za to nie wsadzali.

A nie jak teraz – jakieś bezstresowe wychowywanie dzieci. Nie można dziecka dotknąć, bo zaraz liga sprawiedliwych interweniuje i w konsekwencji dziecko zabierają… Potem się człowiek dziwi, że małolaty wchodzą na głowę rodzicom, a ci łykają combo różnych leków – a to na stres, a to na nerwicę. I w gruncie rzeczy to one trzymają swoich starych w ryzach. Nie daj Boże podnieść głos na swoją pociechę w miejscu publicznym! O zgrozo! Pioruny z samego Olimpu mogą spaść na rodziców, którzy stresują dzieci, bo zabrało łopatkę sąsiadowi z piaskownicy obok i rzuciło w niego niczym shurikenem w ninja bandytę. Nie wierzę, po prostu nie wierzę, że dzisiejsi rodzice, kiedy byli w wieku swoich urwisów nigdy nie dostali – choć raz – siarczystego klapsa w tyłek. Prędzej mi kaktus wyrośnie na dłoni i upłynie wody w Wiśle niż w to uwierzę.

Polaczki w tej kwestii są podzieleni

I słusznie. W ostatnio przeprowadzonej sondzie na ten temat ponad 50 % (a dokładnie 61 %) akceptuje klapsy. Pamiętajcie – klapsy. A to nie jest to samo co aprobata do bicia, prania swoich dzieci, tak? Rozróżniajmy te dwa pojęcia, bo mam wrażenie, że niektórzy mimo rzekomo wysokiego IQ, idą w zaparte i stawiają znak równości między tymi dwoma słowami. Nie twórzmy patologii tam, gdzie jej nie ma. Wystarczy, że robią to za nas media. Więcej na temat przeprowadzonej ankiety wśród Polaków możecie przeczytać na stronie RMF-u.

Jeżeli sam będę miał dziecko i nie będzie się mnie słuchało, nie zawaham się użyć klapsa. Nie, nie będę uciekał do przemocy (czyli na przykład lać w dupę i patrzeć czy równo puchnie), bo z tego słyną damscy bokserzy, a mi do niego bardzo daleko. A jeżeli Ty, przyszły rodzicu, będziesz chciał mnie pouczać, że to złe, że patologia, że zaraz powiadomicie sąd rodzinny, to pozwólcie, że odwołam się do klasyka, gdyż nie wypada cytować tak mądrych słów bez mema. I spójrz na swoje zachowanie, bo świętoszkiem to Ty na pewno nie byłeś i nie jesteś.

Dać klapsa? Tu się jebnij