Pytanie niby trywialne, banalne, na które przecież każdy z nas zna odpowiedź. Ale może warto na chwilę się nad nim zastanowić i w głębi serca udzielić sobie takiej szczerej odpowiedzi? O ile umiesz odpowiedzieć na tytułowe pytanie, bo mam wrażenie, że chyba nie, co? Na zewnątrz każdy z nas zgrywa twardziela, chojraka, który nie okaże uczuć swoim staruszkom. Ale wiem, że jest jeszcze druga warstwa. Ta bardziej ludzka, do której nie każdego wpuścimy.

Jesteśmy młodzi, pełni wigoru, z planami na przyszłość. We wszystkim wspierają nas rodzice. W końcu to ich rola. Kiedy masz jakiś problem natury emocjonalnej, idziemy do mamy żeby się wygadać i poprosić o rodzicielską radę, z którą de facto nie zawsze musimy się zgadzać. Chcesz kupić swój pierwszy samochód, a znasz się na tym jak Macierewicz na lotnictwie, to pierwszą osobą, której telefonu szukasz w swojej liście kontaktowej jest on. Tata. I nie tylko pomoże Ci doradzić, jaki samochód będzie dla Ciebie najlepszy. Ale i pomoże załatwić pierwsze papierkowe sprawy z nim związane. W końcu to samiec alfa i zna się na wszystkim. Jednym słowem – złota rączka.

W całym tym biegu zapominamy jednak o rzeczy najważniejszej. Co im zawdzięczasz? Czy kiedykolwiek im za to podziękowałeś? Powiedziałeś im chociaż, że jesteś wdzięczny za to, co dla Ciebie zrobili? Na pewno pamiętasz jak miałeś wrócić z imprezy na 22. Jest 23:59, a Ty chwiejnym krokiem przekraczasz próg mieszkania na palcach, żeby nie obudzić staruszków. Jest problem – matka nie śpi, czeka na Ciebie w korytarzu. W jej głosie słyszysz zmartwienie, znów słyszysz te same komunały: o której miałeś być? Martwiłam się o Ciebie, wiesz? Ty i tak tego rano nie będziesz pamiętał.

Dalej:

  • Jesteś najlepszy w RPG-i, twoi koledzy nie dorastają Ci do pięt, a jeszcze inni zazdroszczą Ci, że masz super sprzęt.
  • Koleżanki zazdroszczą Ci torebki, nowych spodni, bluzeczek, które zmieniasz jak rękawiczki jak domorosłe blogerki Jessice Mercedes sławy.
  • Szpanujesz najnowszym modelem Nokii, Samsunga kiedy Twój najlepszy kumpel nadal klepie esemy na starej dobrej Nokii 3310i albo nieco lepszym modelu Sony Ericssona.

Wiesz dzięki komu?

No właśnie, wiesz? Oczywiście, że wiesz, ale nie powiesz tego na głos. Duma poniekąd Ci nie pozwala przyznać, że to dzięki rodzicom. Owszem, to Twoja zasługa. Sam zapracowałeś na to, gdzie jesteś i kim jesteś. Ale w cieniu Twoich sukcesów stali zawsze oni. Pamiętałeś wtedy o nich?

A teraz wyobraź sobie sytuację – pewnego dnia dowiadujesz się, że jeden z rodziców trafia do szpitala. Niby nic poważnego – wyrostek tudzież woreczek żółciowy (lub wstaw co chcesz). Diagnoza lekarza – operacja. Żadna skomplikowana procedura i za kilka dni zostanie wypisany do domu. Ale te dni wydłużają się w tygodnie, bo jednak był pewien problem na sali operacyjnej i Twój rodzic musi zostać na obserwacji. Twoje rodzeństwo jeździ niemal dzień w dzień w odwiedziny. Ty tego nie robisz, bo jesteś zapracowany jak politycy przed kampanią wyborczą. Nie masz czasu, a poza tym wiesz, że za kilka dni go wypiszą do domu i wtedy wpadniesz w odwiedziny. Nawet nie masz czasu zadzwonić.

Zrozumieją. W końcu to rodzice, a oni nie mogą się gniewać na swoje pociechy. Prawda?

A co gdyby się okazało, że dostajesz telefon ze szpitala. Twój/Twoja brat/siostra. Słyszysz drżący głos, a w tle szlochanie nosem najbliższych. Nagle Twojego rodzica zabrakło…

Co zrobisz?

Przecież byłeś święcie przekonany, że to nic poważnego. Nie było powodu odwiedzić rodzica w szpitalu. Zanim dotrze do Ciebie ten fakt, już zaczynasz się obwiniać. Dlaczego go nie odwiedziłem? Przecież to tylko 20-30 minut. Nagle czujesz silną potrzebę rozmowy z tym rodzicem. Nagle chcesz mu tyle rzeczy powiedzieć. Podziękować. Podziękować za to, że to dzięki niemu jesteś tym, kim jesteś. A może nigdy nie powiedziałeś mu, że go kochasz – jak syn ojca, jak córka matkę. A teraz? Słowa rozejdą się jak echo i do nikogo nie trafią. Bo nie miałeś czasu/nie chciałeś teraz odwiedzać rodzica w szpitalu.

Tak naprawdę nigdy nie wiesz co przyniesie jutro. A może warto na chwilę przystopować i wykręcić numer do swoich rodziców. Bez powodów. Zadzwoń i powiedz im

dziękuję za wszystko.

Nie powiedzą Ci: zgłupiałeś? o czym ty mówisz? Pewnie będzie cisza po drugiej stronie słuchawki. Więc pójdź jeszcze jeden krok dalej.

Kocham was.

Tyle wystarczy. Naprawdę. Bo w końcu zawdzięczasz im naprawdę dużo. Przede wszystkim życie. Czy sam jak będziesz rodzicem, nie chciałbyś tego usłyszeć od swojego dziecka?