Niespełna miesiąc temu Janek na swoim blogu rozpoczął akcję #wyzwanie10jaków. A dwa dni temu, tuż przed długim weekendem (choć nie dla mnie, bo właśnie siedzę w robocie – takie życie początkującego blogera…) do zabawy nominował mnie Po prostu Bartosz. Tak po prostu. Fajnie, bo od jakiegoś czasu planowałem wziąć udział w tej zabawie i cieszę się, że w końcu nadarzyła się okazja.

O co chodzi w całej zabawie? Na pewno widziałeś nie raz, że każdy wpis zaczyna się od przedstawienia tych zacnych zwierzątek, które swojego czasu promowały Heyah. Ja tego nie zrobię, bo raz, że nigdy tych stworzeń nie widziałem na żywo i nawet nie wiem, czy czesze się im sierść, czy po prostu same nakładają sobie błotną maseczkę, przez co cały czas jest taka lśniąca, jak pióra pań z reklam odżywek Joanny (ha! Już mi pierwszy jak wyszedł ;>), a dwa – na tylu blogach je opisano, że tak naprawdę moja definicja niczego nowego nie wniesie. Część osób chyba zapomniała jaki cel przyświecał Jankowi, kiedy w jego głowie rodził się ten pomysł. Istnieje coś takiego jak Akademia Przyszłości – organizacja, która zajmuje się pomaganiem dzieciaczkom z rodzin z problemami. Każdy może zostać takim wolontariuszem i mieć pod swoimi skrzydłami małego ucznia. Jakiś czas temu Muszkieter pisał na swoim fanpage’u, że zasilił szeregi Akademii ;). Gratzy!

Challenge accepted!

No dobra. #wyzwanie10jaków polega na odświeżeniu wyświechtanych powiedzonek, które słyszymy niemalże na co dzień. Żaden ze mnie gawędziarz i mój styl nie jest tak luźny jak dres w kroczu Grubsona. Wielu już próbowało, ale i ja dorzucę swoje trzy grosze (inaczej dopadnie mnie listopadowy wąs Bartka, więc mam związane ręce). Oto moja propozycja:

  1. Klnie jak szewc. Klnie jak kibic na meczu Polaków w piłkę nożną.
  2. Zabiera się jak pies do jeża. Zabiera się jak użytkownik do czytania regulaminu na stronie internetowej.
  3. Proste jak drut. Proste jak przepis na zupkę chińską od Vifona.
  4. Idzie jak krew z nosa. Idzie jak budowa autostrad na Euro2012.
  5. Brzydki jak noc listopadowa. Brzydkie jak czerwone kreski na logu Polski.
  6. Nudne jak flaki z olejem. Nudne jak instrukcja usługi.
  7. Kłamie jak z nut. Kłamie jak każdy premier na swoim exposé.
  8. Wyskoczył jak Filip z konopi. Wyskoczył jak proboszcz ze zbiórką na kościół.
  9. Tani jak barszcz. Tani jak Adidasy z bazaru.
  10. Siedzi cicho jak mysz pod miotłą. Siedzi cicho jak dziecko po wywiadówce.

Kolejne jaki lecą do…

Kwintesencją całej zabawy (poza samą próbą zjakowania na nowo jakowych powiedzeń) jest przekazanie zabawy dalej. Wujek Sanzo wybrał 5 osób, które w ciągu najbliższych dni będą musiały podnieść moją rękawicę. Jeśli nie, to wyjdą na smutasów, którzy nie umieją się bawić. Choć wierzę, że podejdą do zadania z pełnym profesjonalizmem.

  • Mantosz – jestem ciekaw, czy oklepane jaki można sparafrazować w języku kolejarzy ;).
  • Żudit – niedawno podzieliłaś się moim tekstem o psach, więc pozwól, że Ci się odwdzięczę nominacją do fajnej zabawy. Co to dla polonistki, right?
  • Kondux – mimo że siedzisz na drugim końcu świata, mam nadzieję, że mój posłaniec dotrze do Ciebie z nominacją. Nie będzie to Musiał z Voice of Poland, bo on zwykł dostarczać takie zaproszenia, tylko upierdliwy pan Zdzisio z Poczty Polskiej, więc wyczekuj awizo ;).
  • Sawiusz. Ostatnio Twoje posty na blogu przybrały inną formę, która skradła mojego lajka na fejsie. Myślę, że taki grzeczny wpis uda Ci się tak samo stworzyć, jak pozostałe teksty.
  • Ostatnia nominacja będzie niemalże po sąsiedzku. Mateusz z Do góry brzuchem. Lublinianin nominuje do zabawy lublinianina. Miłej zabawy.

Czas start!

PS. Na fotce to wpisu miał być Jak, ale jak to tak? Padło na niedźwiedzia. Równie miłe i przyjemne zwierzątko, co Jak. Przynajmniej tak mi się wydaje ;).