Pamiętam czasy, kiedy w niedzielny poranek całą rodzinką zasiadaliśmy przed telewizorem i odpalaliśmy Polsat. Co tydzień o 10 emitowany było Disco Relax. Kto tego nie robił? Później było Disco Polo Live, ale to już nie to samo. W końcu nie prowadził go Tomasz Samborski. W ogóle lata dziewięćdziesiąte to wspaniałe czasy. Już nie dlatego, że byliśmy smarkami i na wiele rzeczy kładło się lachę. Po prostu życie było prostsze. Nie było wyścigu do lepszego dobrobytu, nie było chorej rywalizacji i udowadniania, że sąsiad spod dwójki jest lepszy, bo kupił sobie 32 cale. Braliśmy wszystko takie, jakie było. Ale to temat na oddzielny wpis. Może innym razem. Wracając do disco polo…

W latach 90. nie było żadnym wstydem słuchania Boysów, Shazzy, Bohdana Smolenia, Mister Dexa, Bajer Full, Toples czy Akcentu. O nich rozmawiało się na szkolnych przerwach, a w wolnych chwilach goniło się do sklepu po nową kasetę ulubionego zespołu. Wracało się do domu, zarzucało się kasetę do wieży Hifi i dawało głośniki na full. Oczywiście pod warunkiem, że rodziców nie było w domu. I nikt się z tego nie śmiał. W końcu disco polo słuchał każdy, a o tym gatunku mówiło się jak o naszej muzyce narodowej. Bo była prosta i wpadała w ucho.

Renesans disco polo

Ale czasy się zmieniały. Internet zaczynał zataczał coraz większe kręgi, ludzie mieli dostęp do innych gatunków muzycznych, przez co disco polo musiało zejść na dalszy plan. Ale nie zniknęło. Miało się całkiem dobrze. Były takie momenty, kiedy na nowo chciało się wkupić w nasze łaski. Ale na próżno. Wiele wody musiało upłynąć w Wiśle, zanim disco polo mogło przeżyć drugie życie. Sam zresztą dobrze pamiętam, jak podśmiechiwałem się ze swoich staruszków, bo na imprezie na działce puszczali Akcent albo Najaraną Ankę Weekendu. No proszę… Jak można było się bawić przy takiej muzyce? Obciach na maksa! Po prostu wyrośliśmy z disco polo. A przynajmniej tak mi się wydawało.

Od kilku ładnych lat disco polo przechodzi istny renesans. Prosta muzyka okraszona pięknymi dziewczynami w bikini wraca na salony. W sumie nie tylko na salony, ale także na wesela, imprezy i tak dalej. Nie raz słyszałem na ulicy, jak jakiś małolat w swojej BeeMce puszczał Jesteś szalona Boysów albo jakiś cwaniaczek z dresiku z ortalionu rozsiadał się na tylnych siedzeniach w autobusie i ze swojego Samsunga zapuszczał na cały głos Sąsiadkę Toplesu. Takich przypadków można by wymieniać bez końca. Ale wraz z powrotem do życia przyszedł hejt – nieodzowny element naszego społeczeństwa. W końcu takie mamy czasy. W końcu żyjemy w Cebulandii. Hejt nastolatków, którzy naśmiewają się prawie ze wszystkiego (zwani też hashtaggimbynieznajo), bo nie wychowywali się w czasach, kiedy ta muzyka królowała. I wiesz o czym mówię, bo czasami mam wrażenie, że niektórzy z nas potrzebują odmłodzenia się i dołączają do obozu nastolatków.

Jesteś hipokrytą

Kilka dni temu facebook (pewnie i nie tylko on) został zalany szerami profilu TVN-u z występem Tomasza Niecika. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że jego występowi towarzyszył mięśniak wyginający śmiało ciało, jak nie jeden student po kilku głębszych w klubie.

Jednej rzeczy nie potrafię zrozumieć. Skąd takie zaaferowanie społeczeństwa krótkim nagraniem w TVN-ie? Ludzie, opamiętajcie się! Szerujecie klip Tomka Niecika, jakbyście pierwszy raz na oczy zobaczyli coś takiego! Przecież to, co pokazał Tomek, a raczej jego kompan z mięśni, niczym nie różni się od innych wykonawców, z których się podśmiewacie, a tak naprawdę słuchacie. Od początku tego gatunku muzycznego dziwne układy taneczne były nieodłącznym elementem disco polo. Bywały gorsze tańce, uwierzcie mi. Wy mówicie szajs i kicz, a ja i tak wiem, że bawicie się przy tej muzyce. Więc tak – jesteś hipokrytą. Dlaczego?

  • Bo słuchasz tej muzyki w samochodzie, ale się nie przyznasz, bo siara;
  • Bo dobrze się bawisz na weselach właśnie do tej muzyki i nie tłumacz, że ta muzyka jest Ci obojętna po obaleniu 0,5 z sąsiadem ze stolika;
  • Znasz słowa discopolowych hitów na imprezkach u znajomych i też nie zasłaniaj się dobrą vódką, która popuszcza Ci hamulce;
  • Bierzesz udział w dożynkach, kiedy na scenie gra Akcent, Power Play, Cliver, Weekend czy Junior and Long

Więc jak to jest, że mimo to naśmiewamy się z tego filmiku? Owszem, wygląda to przezabawnie, jak góra mięśni wykonuje układ taneczny, który mógłby pozazdrościć nie jeden z nas. Ja osobiście bym się nie podjął powtórzenia jego kroków, choć na pierwszy rzut oka wygląda banalnie.

PS. Znasz hit Cztery osiemnastki (tylko w moim samochodzie)? Na pewno znasz, w końcu swojego czasu to był hit. Wszyscy o nim mówili – począwszy od przedszkolaków, przez gimbazę, na studentach na bani kończąc. I tak – to też śpiewał Tomasz Niecik.