To nie jest wpis sponsorowany. Są to po prostu moje przemyślenia przy okazji przejścia z karty na abonament.

Od ponad dziesięciu lat byłem szczęśliwym posiadaczem telefonu na kartę. Nie na abonament, bo pierwszy telefon miałem w gimnazjum, a rodzice nie chcieli płacić za moje rozmowy i SMS-y. Poza tym kwoty nie byłyby adekwatne do moich potrzeb, więc ostało na karcie. Mi tam odpowiadało. Nie musiałem się martwić przekroczeniem rachunku. Doładowywałem konkretnym nominałem i tyle miałem na wygadanie/wypisanie. Ale w ostatnim czasie zacząłem się poważnie zastanawiać nad przejściem z karty na abonament. Stary chłop, etat ma, za co do gara włożyć też i nawet coś zostanie. To czemu by nie wziąć sobie telefonu na abonament? I tak płacę, i tak płacę.

Pierwszy krok podjęty – w końcu dojrzałem do decyzji przejścia z karty na abonament. Teraz kolejny ważny – jakiego operatora wybrać? Nie interesował mnie abonament z telefonem, bo: 1) nie potrzebuję nowego, moja Xperia x10 ma się dobrze, a 2) telefon dołączony do abonamentu to zwykłe przepłacanie. Dużo lepsze oferty znajdę na Allegro. Od samego początku celowałem w nju mobile. Ciekawe oferty, konkurencyjne nawet z PLAY (!) i rachunek bez telefonu. Jednak nie umiałem podjąć jednoznacznej decyzji. Szukałem dalej, czułem, że gdzieś może być haczyk. Zapytałem nawet najlepszej wyroczni XXI wieku o poradę (czyli facebooka), ale tam nie padały konkrety.

facebook podpowiada

Niestety, na próżno szukać odpowiedzi na wyroczni XXI wieku ;(.

Żadnych sensownych argumentów, tylko większość jednym głosem skandowała „Idź do PLAY! Idź do PLAY!”. Zapytałem dlaczego? Słyszałem tylko niewinne szemranie w tłumie. Nagle ktoś nieśmiało wychylił się z tłumu i ściszonym głosem powiedział, że jego większość znajomych jest w PLAY, więc i ja powinienem tam przejść. WUT?! Tylko dlatego? Szczerze, to ten argument jest z dupy. Takie przekonanie panowało w poprzedniej epoce, kiedy nie było sekundowego naliczania, a minuta rozmowy kosztowała tyle, co schłodzona puszka Coca Coli! A w tej samej sieci byli brat, siostra, ojciec matka, babka, jedna ciotka, druga ciotka z siódmej wody po kisielu, pani Krysia z monopolowego i jeszcze pół klasy z gimnazjum. To wtedy tak. Rozczarowałem się, bo oczekiwałem czegoś więcej, jakiegoś uzasadnienia. A dostałem figę z makiem. No trudno. Wróciłem do punktu wyjścia. Musiałem szukać sam. Im dalej brnąłem, tym bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że oferta nju mobile może być w sam raz dla mnie. Choć z drugiej strony zastanawiałem się nad PLAY-em i ilekroć się kogoś pytałem o polecenie operatora, to właśnie fioletowa sieć była wymieniana najczęściej.

Ja jednak nie lubię być związany z kimkolwiek wiążącą umową. Tym bardziej, kiedy za jej zerwanie trzeba słono zapłacić. Lubię, kiedy wiem, że w dowolnym momencie mogę zrezygnować z produktu, jeśli najnormalniej w świecie mi nie odpowiada. PLAY nie umiał tego dać, bo oferty dla nowych klientów uwzględniały umowy na minimum 15 miesięcy. A nju mobile? W dowolnym momencie mogę podziękować. Me gusta.

PLAY czy nju mobile?

Niewielka różnica w abonamencie, ale cenię sobie możliwość rezygnacji z produktu w dowolnym momencie.

PLAY czy nju mobile, PLAY, nju mobile, PLAY, nju mobile, PLAY, nju mobile… Walka z moim alter ego trwała w najlepsze przez kilka tygodni. W końcu wybrałem.

Jak najmniejsze koszty

To kryterium towarzyszyło mi od samego początku. Nie ma współpracy, kampanii z dużymi markami, to nie ma hajsu. Za telefon muszę płacić jak najmniej. Do tej pory doładowanie kosztowało mnie 25 zł (w sumie teraz 30 zł, bo Orange wycofał niższy nominał). Żeby korzystać z bonusów, trzeba było za nie płacić. A to pakiet SMS-ów, trzy wybrane numery ze wszystkich sieci (sic!) i tak dalej, i tak dalej… Czyli nieraz miesięczne korzystanie z telefonu oscylowało w granicach 40 zł. Tego było za dużo. Przepłacałem i tak naprawdę dopiero te wydatki otworzyły mi oczy, że najwyższa pora zacząć się rozglądać za ofertami na abonament.

I tak właśnie przeniosłem numer do nju mobile. Kurier był, podpisałem i mogę już korzystać z usług nowego-starego operatora. Starego, bo nju mobile jest córką Orange, a sam mam u nich numer. Nie powiem – dzięki temu ostatecznie się zdecydowałem na przeniesienie numeru do nju. Ale o tym i o atrakcyjnej ofercie, która mnie przekonała do nju, napiszę w następnym wpisie, kiedy zapoznam się lepiej z ofertą.