Kiedy dwa lata temu zaczynałem swoją przygodę z blogowaniem, moim cichym marzeniem było znaleźć się wśród linków, które polecają inni blogerzy. Oczywiście wówczas nie miałem swojego bloga. Byłem jedynie po lekturze książki Tomka i dopiero łapałem bakcyla na blogowanie.

Andrzej z JestKultura.pl co roku organizuje akcję dzielenia się linkami na swoich blogach. Każdy może polecić kilka osób, które czyta na co dzień. Choć wiem, że moja siła przebicia na chwilę obecną jest równa głębokości Rowu Mariańskiemu i marzenia o byciu polecanym przez dziesiątki innych blogerów nadal pozostaje w sferze wishlist, to z wielką radością ujrzałem post Andrzeja na fejsie o starcie kolejnej edycji Share Week.

Idea zabawy jest prosta jak metalowa rura od odkurzacza, więc nie będę się bardziej rozpisywał nad Share Weekiem, bo podobne treści znajdziecie u innych blogerów. Przed podaniem swojej trójki blogerów do polecenia najpierw małe wyjaśnienie. Wypada napisać parę słów o kluczu, którym się kierowałem komponując swoją listę.

Tworząc listę kierowałem się jednym, jedynym kryterium. Lekkim piórem. Mam bzika na tym punkcie i uwielbiam blogerów, których styl pisania jest tak barwny i kolorowy jak niebo w sylwestrową noc. Dopiero na drugim planie jest tematyka. Czasami kierując się lekkim piórem autora zapominam się i trafiam np. na blogi parentingowe albo w ogóle nie związane z moimi zainteresowaniami. Tak już mam. Być może dlatego, że sam dążę do osiągnięcia podobnego skilla, którym nie każdy może się pochwalić.

Ale ad rem – poznajcie moją trójkę blogerów, których polecam z ręką na sercu:

Fab Julus

fabjulus.pl

Jak przystało na gentelmana, swoją listę zacznę od kobiety. Na początku myślałem, że nazwa jej bloga to spolszczenie angielskiego słówka (tzw. ponglisz). A tu nie. Dopiero na dniach odkryłem, że jest to zwinna gra słów ;). Fab Julus, czyli Fabjulus Julus, czyli fantastyczna Julka. Mea culpa, Julko. W blogosferze od niedawna (ma nieco dłuższy staż ode mnie), a już zaskarbiła sobie ponad 1k lajków na fejsie. Trafiłem do niej dzięki Jankowi i tam już zostałem. Poza przyjemnym i lekkim piórem Julia oczarowuje czytelnika zacnymi, kolorowymi jak tęcza grafikami do wpisów. Polecam tego Allegrowicza!

Stay Fly

stayfly.pl

Janka nikomu nie muszę przedstawiać, prawda? Jeden z najpopularniejszych blogerów znad Wisły, który znany jest z lekkiego pióra, a przede wszystkim – za co go uwielbiam czytać jeszcze bardziej – bogatego zasobu porównań. Jaram się nimi jak helikopter w ogniu i nie ukrywam, nie raz korci mnie wkomponować jego porównanie do swojego tekstu.

Otóż to

otozto.pl

Blog na swój sposób wyjątkowy. Nie robiony dla hajsu, sławy tylko dla samego siebie. Kiedy Paweł zakładał bloga, przyświecał mu jeden cel: pisać jeden tekst na tydzień. Z początku szło mu świetnie, a jego lekkie pióro przyciągało coraz to nowszych czytelników. W ostatnim czasie tych tekstów jest mniej (zresztą jak i u mnie), ale gdy tylko na facebooku pojawi się status z linkiem od Otóż to, klikam w ciemno. Nawet gdyby odnośnik kierował na główną rozgłośni Ojca Dyrektora.


Poza tą trójką chciałbym polecić dwie osoby, ale z racji braku własnych blogów nie łapią się do oficjalnej zabawy. Pierwszy to Karol Mroziński. Trafiłem na jego profil na fejsie dzięki Hance i zakochałem się. Zakochałem się w jego historyjkach. Są tak absurdalne, że aż śliczne. Jego opisy rzeczywistości i dialogi to majstersztyk ;). Sami musicie poczytać.

Drugą osobą jest Grzesiek „Dakann” Barański. Co prawda ma swojego blogaska, ale jest aktualizowany z częstotliwością pojawienia się na niebie komety Halleya. Dakann siedzi w jutubach i tam go przeważnie można znaleźć. Jego filmiki oglądam od początku, czyli od „Piątku”. Później trafił do WP, gdzie nagrywał krótkie filmy spod szyldu „Piątek the series” (notabene świetny odmóżdżacz!). Teraz śledzę jego poczynania na jego grubym vlogaskuCzarnych Owcach (projekt realizowany z Kierownikiem). Generalnie grubiański, rzucający kurwami na prawo i lewo jak fotoradary mandatami. Polecam.

To tyle. Jeśli znacie jakieś fajne blogi, które są pisane lekkim piórem – piszcie śmiało w komentarzach. Chętnie poszerzę swoją listę must read o nowe tytuły.